Jeśli czegoś nie rozumiesz w cyfrowym świecie, nie korzystaj z tego! (ROZMOWA)

Maciej Sas
Jeżeli coś budzi twój niepokój w internecie - nie używaj tego!
Jeżeli coś budzi twój niepokój w internecie - nie używaj tego! fot. pixabay
Udostępnij:
Cyfrowa rewolucja pomaga łatwiej korzystać z rozmaitych dobrodziejstw i uprasza załatwianie wielu spraw – zwłaszcza w czasie trwającej pandemii. Kłopot w tym, że ułatwia też działanie oszustom, których ofiarami pada wielu z nas. Jest powód, by po tym porozmawiać, bo trwa Europejski Miesiąc Cyberbezpieczeństwa. O tym, jak to wszystko pogodzić, by nie narazić się na kłopoty z prof. Tomaszem Kajdanowiczem, kierownikiem Katedry Sztucznej Inteligencji Politechniki Wrocławskiej rozmawia Maciej Sas.

W czasie trwającej pandemii wirtualny świat ułatwił nam życie, ale z drugiej strony zwiększył ryzyko wystawienia się na wiele zagrożeń. Okazuje się, że wszelkiej maści oszuści i złodzieje dybią na nasze pieniądze i wrażliwe dane. Nie chcę Pana pytać o wszelkie możliwe zagrożenia, bo są ich setki, ale przynajmniej o kilka z nich. Na co uważać?

Przede wszystkim warto pamiętać, że im bardziej coś jest dla nas niejasne i niezrozumiałe, tym staranniej powinniśmy się temu przyjrzeć. Bo jeśli coś jest nieprzejrzyste i daje pole do wielu interpretacji, tym więcej jest miejsca do manipulacji.

Powinniśmy więc być bardziej czujni?

Powinniśmy zadawać sobie pytanie, czy korzystając z wielu takich cyfrowych udogodnień wiemy, na czym one polegają, czy zdajemy sobie sprawę z tego, co właściwie robimy, akceptując coś lub klikając w jakiś link. Jeżeli robię coś automatycznie, nie zadając sobie pytania, co się za tym kryje, narażam się na większe problemy. To takie dziwne zjawisko: im bardziej czegoś nie rozumiemy, tym bardziej powinniśmy to poznać. Ale tak naprawdę zwykle nie rozumiejąc czegoś, odsuwamy się od tego, unikając poznania. To brzmi bardzo ogólnikowo, więc dam konkretny przykład: oczywistym jest dla nas podłączanie swoich kart płatniczych np. do czytnika NFC w telefonie komórkowym. A przecież właśnie z tego urządzenia najczęściej korzystamy, więc siłą rzeczy jest ono narażone na wiele interakcji z tymi czytnikami do płacenia. Zwykłą kartę kredytową trzymamy w portfelu i wyciągamy tylko wtedy, gdy musimy za coś zapłacić. Smartfona używamy znacznie częściej i to w rozmaitych sytuacjach, może więc zostać wzbudzony do płatności częściej, nawet bez naszej wiedzy. Oczywiście, są odpowiednie zabezpieczenia, z których wielu ludzi korzysta. Zawsze jednak trzeba mieć tego świadomość tego, że telefon jest narzędziem upraszczającym dostęp do gotówki nam, ale też tym, którzy chcą nas okraść.

Im bardziej coś nam ułatwia życie, tym większe pole do działania dla przestępców?

Im chętniej używamy technologii, tym bardziej się odkrywamy: więcej o sobie mówimy, więcej śladów pozostawiamy w wirtualnym świecie – i to takich, które są nie do zatarcia. Zostawiamy takie niepotrzebne ślady, użytkując rozmaite usługi internetowe czy portale społecznościowe. Tam zdajemy światu sprawę z naszej egzystencji, z zachowań behawioralnych, z przyzwyczajeń. Inni mogą to przeglądać bezkarnie. I tak, pisząc na portalach społecznościowych, że właśnie jesteśmy na wakacjach, informujemy, że nie ma nas w domu. W ten sposób wystawiamy na niebezpieczeństwo nasze mieszkanie. Ale pokazując wszelkie informacje i nasze zachowania na takich portalach, mimowolnie stajemy się celem targetowanej reklamy wpisującej się w to, co robimy. Jeśli więc np. codziennie rano biegamy i mamy włączoną aplikację do joggingu, to takie dane są konsumowane, a potem obrabiane. W efekcie nie bądźmy zaskoczeni, że natychmiast są nam podsuwane reklamy takich, a nie innych produktów, choćby butów do biegania. Tu chodzi bowiem o obróbkę danych mającą z założenia maksymalizować czyjś zysk.

W takim razie jakie czynności wykonywane przez nas w globalnej sieci mogą się stać dla kogoś cennymi danymi?

Należałoby zacząć od tego, że w XXI wieku walutą, czy też najcenniejszym dobrem, jakie występuje na Ziemi nie są, jak było przez dziesięciolecia, ropa naftowa czy inne drogocenne surowce, ale dane! Dlaczego? Właśnie dlatego, że na posiadaniu danych, odpowiednim ich przeliczeniu, przekształceniu i przetworzeniu można zarabiać duże pieniądze. Można to robić w sposób najprostszy, a więc odsprzedawać dane. Oczywiście mam na myśli rynek biały, legalny, a więc coś, na co się godzimy, klikając zgodę w regulaminie konkretnej usługi np. portalu społecznościowego.

Optymista z Pana, skoro Pan zakłada, że ktoś czyta regulaminy...

No tak, rzeczywiście (śmiech). Powiem tylko, że np. regulamin Twittera jest dłuższy niż konstytucja Stanów Zjednoczonych. Mało tego, w przypadku mediów społecznościowych zdarzają się regulaminy jeszcze dłuższe, których pewnie nikt nie czyta albo robi to naprawdę niewielu z nas. Ale to był rynek biały, a musimy wspomnieć jeszcze o tym czarnym, na którym wszelkie dane są po prostu kradzione i odsprzedawane do zastosowań, które czasami sobie trudno wyobrazić...

Wspomniał Pan o rzeczach behawioralnych, czyli o wszystkim tym, co jak i dlaczego robimy.

Żyjemy w czasach, w których modne stało się personalizowanie, czyli dopasowywanie wszystkiego do indywidualnych potrzeb poszczególnych osób. Jeżeli więc ktoś mówi nam: „to twoja usługa, twój portal” oraz że coś jest dopasowane starannie do twoich potrzeb, to oznacza tyle, że wiedzą dokładnie, kim jesteśmy, że mamy większe prawdopodobieństwa spędzenia większej ilości czasu na tym portalu, że mamy większą szansę skonwertowania, czyli dajemy zarobić właścicielowi portalu na naszym działaniu w sieci, w ramach tej usługi społecznościowej. Personalizacja jest równoznaczna monetyzacji, jeśli więc ktoś mówi: „Mamy ofertę dla ciebie”, to znaczy po prostu, że na tym zarabia.

W ostatnich latach modnym zwrotem stała się „sztuczna inteligencja”, czyli coś bardzo bliskiego Panu ze względów zawodowych. Trudno wyobrazić sobie bez niej jakikolwiek rozwój, wszyscy mamy z niej korzystać. Ale skoro ona ma nam pomagać, trudno by nie korzystali z niej również ci, którzy chcą nas okraść albo oszukać. Coś, co pomaga, może też zaszkodzić. Jak wiele spraw w życiu...

Ten paradoks funkcjonuje w nauce i w technologii od dawna, a więc to odbiorca jest nadawcą i twórcą efektu wykorzystania tej technologii. My, zajmując się technologią, jaką jest sztuczna inteligencja, stwarzamy rzeczy, które mogą być wykorzystane w sposób pozytywny: ułatwiać nam życie, przyspieszać procesy, rozwiązywać trudne problemy. Na przykład autonomiczne samochody mają nam pomóc w wygodnym podróżowaniu. Cała współczesna elektromobilność polega na metodach sztucznej inteligencji. Dzięki tej technologii pomagamy też lepiej, skuteczniej leczyć ludzi – wydłużamy życie dzięki spersonalizowanemu doborowi leków, czy budowaniu unikalnych leków dla konkretnych osób. Ta sama sztuczna inteligencja może być wykorzystywana do optymalizowania zagadnień, które kiedyś były domeną ludzi, np. inwestowanie na rynkach kapitałowych czy na giełdach, gdzie w domyśle dotyczyło to akumulowania kapitału, który może być później reinwestowany. Takie było chyba pierwotne podstawowe założenie historycznie. Później różnie z tym bywało… Teraz okazuje się, że sztuczna inteligencja służy do skalpowania rynku, wyciągania kapitału. Sprowadza się to chwilami wyłącznie do tego, że kto ma lepszą sztuczną inteligencję, więcej zarabia na tym, że kapitał przepływa. Tyle że zazwyczaj przepływa z jednych rąk do drugich i jest to tzw. relacja bezzwrotna, czyli w jedną stronę. Bo duzi mogą pozwolić sobie na inwestowanie w coraz bardziej skomplikowane metody, a ci ubożsi ciągle liczą jedynie na to, że im się uda.

Jak się połapać w tym wszystkim. Kiedy się nie skończyło studiów informatycznych?

Nie potrafię, niestety, udzielić prostej odpowiedzi na to pytanie. Niezbędne jest budowanie poczucia świadomości co do używanej technologii, a więc tego, by każdy, decydując się na coś w sieci, doskonale wiedział, co robi i jakie konsekwencje się z tym wiążą. Czy zwykły człowiek jest w stanie do tego dojść? Uważam, że tak. W takiej sytuacji przywołuję pewien eksperyment myślowy: jestem na zwolnieniu lekarskim, ale postanowiłem pójść pograć w piłkę, mimo że powinienem przecież siedzieć w domu. Co się stanie, jeśli opowiem o tym jednej osobie, co, gdy dowie się o tym ode mnie pięć osób, a co – gdy będzie ich 500?

A jak się sprawa rozwinie, gdy mój zamiar obwieszczę publicznie na portalu społecznościowym?

Dokładnie tak! Wnioski nasuwają się same…

Wróćmy jeszcze na chwilę do sztucznej inteligencji, którą zresztą Komisja Europejska zamierza uregulować stosownymi przepisami. Skoro mamy do czynienia z technologią, która sama potrafi się uczyć, nie obawia się Pan, że w efekcie ona może po prostu kiedyś nas pokonać, obrócić się przeciw nam? Zwłaszcza gdy będzie za nią stał ktoś o niekoniecznie dobrych zamiarach, jak choćby czarne charaktery znane z filmów i Jamesie Bondzie?

Sztuczna inteligencja jest zupełnie inna niż człowiek – ma doskonałą zdolność do rozwiązywania zagadnień trudnych dla niego. Dzieje się tak głównie dlatego, że bardzo łatwo ją zwielokrotnić, a więc jeżeli człowiekowi obliczenie czegoś zajmuje minutę, to dla komputera (jeżeli się zwielokrotni ilość procesorów, pamięci i zdolności do wykonywania programu) zadanie na kilka milisekund. Człowiek ma zdolność, z którą bardzo trudno będzie sztucznej inteligencji osiągnąć kiedykolwiek – patrzy na wszystko przez pryzmat wielu kontekstów, nawet na najprostsze rzeczy. Przeżywa emocje, ma duszę (mówiąc nieco górnolotnie). Trudno sobie wyobrazić, że sztuczna inteligencja kiedykolwiek będzie w stanie zasymulować duszę. Trudno duszę sprowadzić do procesu optymalizacji. To jest naprawdę dosyć duże wyzwanie i wysoko zawieszona poprzeczka. A proszę mi powiedzieć, kiedy mówimy o przegranej? Przegrana jest wtedy, kiedy ktoś nam porwie duszę. Każda inna sytuacja to tylko chwilowa porażka (uśmiech).

Muszę zapytać o coś jeszcze: czy jako człowiek znający wszystkie meandry cyfrowego świata czyta Pan wszystkie regulaminy i zawsze świadomie podejmuje decyzje w sieci, czy czasami uznaje Pan swoją porażkę w tej przestrzeni?

Ta potyczka generalnie jest z założenia przegrana (śmiech). Ale też prowadzimy takie prace, w których budujemy mechanizmy sztucznej inteligencji służące do analizowania wszelkich umów, które trzeba przeczytać. I okazuje się, że klauzule abuzywne znajdują się w większości umów, które chcemy podpisywać.

Abuzywne, czyli jakie?

Takie, które nas, jako adresatów tej umowy stawiają w niezbalansowanej pozycji w stosunku do tego, kto świadczy usługę, czyli zabronione przez prawo. To są po prostu klauzule nieuczciwe. W Katedrze Sztucznej Inteligencji Politechniki Wrocławskiej pracujemy nad tym, żeby biorąc pod uwagę tekst konkretnej umowy, rozpoznać, czy nie zawiera on zabronionych klauzul abuzywnych.

W tym przypadku sztuczna inteligencja znowu staje się naszym sojusznikiem.

No właśnie – jak z tego wynika, wykorzystanie sztucznej inteligencji może być pozytywne albo negatywne. To skłania do stwierdzenia, że świat cyfrowy i analogowy stanowią jedno, są ze sobą nierozerwalnie powiązane.

Podsumujmy krótko wszystko to, o czym powiedzieliśmy: co Pana zdaniem powinno budzić naszą ostrożność i nieufność w skomplikowanym świecie cyfrowym?

Tutaj trudno być odkrywczym: jeżeli widzimy jakąś nagłą, niezrozumiałą zmianę związaną z dostępem do naszych danych, z nowinek elektronicznych, z których korzystamy na co dzień, to powinno nas po prostu poważnie zastanowić.

Włączyć czerwoną lampkę alarmową?

A przynajmniej tę żółtego koloru, czyli ostrzegawczą.

Kobiety i niepodległość - cz. I

Wideo

Materiał oryginalny: Jeśli czegoś nie rozumiesz w cyfrowym świecie, nie korzystaj z tego! (ROZMOWA) - Wrocław Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie