Elżbieta Budzyńska: Syn Violetty Villas robi ze mnie potwora

Natalia Wellmann
Opiekunka artystki Elżbieta Budzyńska zapewnia, że nie chciała wykraść ciała Villas
Opiekunka artystki Elżbieta Budzyńska zapewnia, że nie chciała wykraść ciała Villas Dariusz Gdesz
- Syn Violetty Villas nie może przeboleć, że jego matka go wydziedziczyła, a cały swój majątek przepisała na mnie - mówi Elżbieta Budzyńska. Jak twierdzi, artystka zrobiła to w 2007 roku. Przepisała na nią m.in. swój rodzinny dom w Lewinie Kłodzkim.

Violetta Villas nie żyje od 12 dni, a między opiekunką a synem zmarłej artystki już doszło do ostrego konfliktu.
- Zawsze powtarzała, że syn się nią nie interesuje, że nawet kwiatów na Dzień Matki nie przyniesie - dodaje Budzyńska.
Tymczasem mieszkający w Warszawie Krzysztof Gospodarek zarzuca Budzyńskiej nieprawidłową opiekę nad Villas.
- Czekam na ostateczne wyniki prokuratorskiego postępowania - mówi Gospodarek.

Czy wystąpi z prywatnym oskarżeniem przeciwko Budzyńskiej? - Nie wykluczam - dodaje. Podkreśla też, że ma olbrzymi żal do opiekunki artystki za brak dostępu do pamiątek po swojej mamie. - Jedyne, co mi po niej pozostało, to dowód osobisty. Wszystkie inne rzeczy posiada pani Budzyńska - mówi.
Wczoraj gruchnęła wiadomość, że Elżbieta Budzyńska we wtorek (13 grudnia) próbowała wykraść ciało Violetty Villas z prosektorium w Kłodzku.

Zobacz: Tak mieszkała Violetta Villas (ZDJĘCIA)

- Tak, mam informacje, że doszło do tego bulwersującego incydentu - mówi Gospodarek, który w środę zabrał ciało matki z Kłodzka i przewiózł specjalnym transportem do Warszawy. Tymczasem Budzyńska zarzeka się, że czegoś takiego nie zrobiła.

- To oburzające. Niby dlaczego miałabym to zrobić? To jakiś absurd. Nawet nie wiem, gdzie w Kłodzku jest prosektorium. Syn Violetty Villas robi ze mnie potwora - mówi z płaczem Budzyńska. Sprawę incydentu w prosektorium dementuje też dyrekcja kłodzkiego szpitala.

- Nic takiego nie miało miejsca - mówi dyrektor Jadwiga Radziejewska. Podobnie mówi Anna Gałkowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kłodzku.
- To sensacja wyssana z palca, niemająca w ogóle pokrycia w rzeczywistości - stwierdza prokurator Gałkowska.

Kłodzka prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci piosenkarki. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że przyczyną zgonu był zator tłuszczowy będący powikłaniem po nieleczonym złamaniu nogi. Artystka miała też zapalenie płuc. Mimo to nie była konsultowana przez lekarza.
W ostatnich chwilach życia towarzyszyła artystce Elżbieta Budzyńska. Na pytanie, czy ma sobie coś do zarzucenia, jeśli chodzi o opiekę nad Villas, odpowiada z pewnością w głosie, że nie.

- Pani Violetta nigdy nie skarżyła się na mnie. Mówiła: "Słoneczko ty moje, co ja bym bez ciebie zrobiła. Ty jesteś dla mnie jak córka" - opowiada Budzyńska. Dodaje, że teraz przygotowuje się do pogrzebu Violetty Villas. Co zrobi potem?

- Zostanę tu, w Lewinie - zapewnia Budzyńska.

Zobacz: Zmarła Violetta Villas (ZDJĘCIA)

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie