Były burmistrz Dusznik-Zdroju zapłaci za błędy

Romuald Piela
Fot: Auttor-Agencja Ten budynek jest przyczyną kłopotów byłego burmistrza Dusznik-Zdroju. Starostwo kłodzkie darowało go gminie na cele oświatowe
Fot: Auttor-Agencja Ten budynek jest przyczyną kłopotów byłego burmistrza Dusznik-Zdroju. Starostwo kłodzkie darowało go gminie na cele oświatowe
Były burmistrz Dusznik- Zdroju Bolesław K. usłyszał wyrok ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. To nie koniec jego kłopotów. Władze uzdrowiska chcą pozwać go do sądu jeszcze raz - z powództwa cywilnego.

Były burmistrz Dusznik- Zdroju Bolesław K. usłyszał wyrok ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. To nie koniec jego kłopotów. Władze uzdrowiska chcą pozwać go do sądu jeszcze raz - z powództwa cywilnego. Czekają tylko na to, by wyrok w sprawie karnej się uprawomocnił.
- Chodzi o odsetki i opłaty sądowe, jakie musieliśmy zapłacić w związku z ewidentnym błędem poprzedniego burmistrza - tłumaczy Edward Kondratiuk, zastępca obecnego burmistrza Dusznik-Zdroju. - To bardzo duża kwota, chodzi o ponad sto tysięcy złotych.
Bolesław K. pod koniec 2006 roku sprzedał budynek, który miasto dostało jako darowiznę od kłodzkiego starostwa. Miał się w nim mieścić internat szkoły sportowej. Jednak w związku z niżem demograficznym, obiekt stał pusty. Były burmistrz postanowił więc sprzedać budynek. I zrobił to, pomimo że władze kłodzkiego starostwa domagały się, by oddał niewykorzystany obiekt.
- Przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami wyraźnie mówią, że jeśli darowany budynek nie spełnia nakreślonych w akcie darowizny celów, to wraca do darczyńcy - wyjaśnia Adam Łącki, były starosta kłodzki. - Ten jednak nie wrócił, więc założyliśmy sprawę sądową i wygraliśmy ją. Smutne jest to, jak zachował się były burmistrz, którego przecież informowaliśmy o sytuacji prawnej. On cały czas wiedział, że nie powinien sprzedawać tego obiektu. Ale pomimo to zdecydował się złamać prawo i sprzedał go kilka dni przed końcem swojej kadencji.
Władze Dusznik-Zdroju muszą teraz zwrócić uzyskane ze sprzedaży pieniądze oraz odsetki i koszty procesów. Razem jest to prawie osiemset tysięcy złotych. Problem w tym, że gmina nie ma tych pieniędzy.
- Nie wiem, na co wydano te pieniądze i nikt w urzędzie nie potrafi tego powiedzieć - rozkłada ręce Edward Kondratiuk. - Wiadomo tylko, że wykorzystano je w ubiegłym roku budżetowym i nie mogły przejść na bieżące cele w tym roku. Wiem jednak, że za taką kwotę moglibyśmy wybudować pół kilometra nowej drogi, albo zrobić dwa boiska sportowe przy naszej podstawówce i gimnazjum - wylicza.
Bolesław K. uważa, że żadnego błędu nie popełnił i złożył apelację od wyroku, jaki zapadł w ubiegłym tygodniu.
- Sprzedając budynek, miałem opinię moich radców prawych. Wynikało z niej, że mogę to zrobić - tłumaczy były burmistrz uzdrowiska. - Poza tym przecież te pieniądze trafiły do kasy miejskiej. A odsetki i koszty sądowe to wynik sporu obecnych władz miasta ze starostwem. Przecież mogli się jakoś dogadać w sprawie zwrotu pieniędzy ze sprzedaży.

To precedens
Prof. Leon Kieres,przewodniczący Sejmiku Dolnośląskiego: - Na Dolnym Śląsku w procesie cywilnym jeszcze nie skazano burmistrza na zapłacenie odszkodowania za błąd. Władze uzdrowiska mają szansę wygrać, jeśli w procesie karnym zapadnie prawomocny wyrok.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie