Bubel zamiast basenu w Lądku-Zdroju

Natalia Wellman
Sąd rozstrzygnie, kto jest winny temu, że basen wciąż pozostaje nieczynny
Sąd rozstrzygnie, kto jest winny temu, że basen wciąż pozostaje nieczynny Natalia Wellman
Mieszkańcy Lądka-Zdroju od czternastu lat czekają na uruchomienie kąpieliska.

- Szampany już się chłodziły, kiedy okazało się, że całą inwestycję szlag trafił - mówi Mateusz Kurdziel, mieszkaniec Lądka-Zdroju i miejski radny.

Chodzi o remont krytego basenu, należącego do miejscowego szpitala wojskowego. Na otwarcie pływalni mieszkańcy czekają już czternaście lat. W 1996 roku poniemiecki obiekt został zamknięty z powodu złego stanu technicznego i przekazany do remontu. Ten trwa do dziś.
Szpital przeznaczył na inwestycję ok. 6 mln zł, z czego 2,5 mln zł to dotacja z Ministerstwa Obrony Narodowej. Budowa rozpoczęła się w 2005 roku.

Przetarg na wykonanie inwestycji wygrała firma Maxi Star z Obornik, która zobowiązała się, że najpóźniej do końca maja 2007 r. remont zostanie zakończony. Planowano już nawet huczne otwarcie.

- Ale kiedy napełniono basen wodą, niecka zaczęła przeciekać. Znaleziono jakieś pęknięcia i uznano, że pływalnia nie nadaje się do użytku - wspomina Mateusz Kurdziel.
Mieszkańcy Lądka-Zdroju nie mogą się nadziwić, dlaczego pływalnia, która była już jakoby gotowa, znowu przypomina wielki plac budowy. Przedstawiciele szpitala tłumaczą, że winę za opóźnienie prawdopodobnie ponosi wykonawca, który zamiast remontu wykonał fuszerkę, mogącą zagrażać bezpieczeństwu ludzi. Wykonawca natomiast odpowiedzialnością za błędy obarcza projektanta. Sprawa trafiła do sądu.

Pęknięta niecka to niejedyny problem basenu. Do tego doszły m.in. niezabezpieczone przewody elektryczne, chwiejące się barierki przy schodach do szatni czy tynk odpadający z sufitu.
- W takiej sytuacji nie mogliśmy wprowadzić tam ludzi - tłumaczy Jan Bondel, kierownik administracyjny w lądeckim szpitalu wojskowym. - Lista niedoróbek zmieściła się na czterech stronach maszynopisu.

Szpital zarzuca wykonawcy, że nie wywiązał się z umowy, ale firma Maxi Star nie ma sobie nic do zarzucenia.
- Inwestycja została odebrana przez inspektorów nadzoru budowlanego, więc nie rozumiem zarzutów pod naszym adresem - mówi Krzysztof Walerych, dyrektor realizacji projektów w firmie Maxi Star. - To, że niecka basenu pękła, jest winą projektanta.
Plany, jak się okazuje, wykonało podległe wówczas MON Wojskowe Biuro Projektów Budowlanych we Wrocławiu.

- Nie poczuwamy się do winy - odpiera zarzuty Renata Góralska, prezes WBPB we Wrocławiu. - Mamy dowody, że nie zostały zachowane reżimy technologiczne, odpowiedzialny za to jest wykonawca.

Spór o to, kto ma rację, toczy się w sądzie od trzech lat. Co prawda w jednym z procesów sąd nie dopatrzył się uchybień ze strony firmy Maxi Star, ale szpital odwołał się od tej decyzji. Biegli sądowi wskazali natomiast, że projekt budowlany basenu mógł rzeczywiście być wadliwy.

- Niezależnie od tego postanowiliśmy, że dokończymy remont - zapowiada Jan Bondel. - Co prawda teraz musimy naprawić usterki, ale już wyłoniliśmy firmę, która dokończy inwestycję. Szpital zapewnia, że uruchomi krytą pływalnię we wrześniu. Na dokończenie remontu będzie musiał jednak wydać jeszcze 500 tys. zł. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jesienią, oprócz basenu, będą mieć do dyspozycji dodatkowe atrakcje: brodzik dla dzieci ze ślizgawką, jacuzzi, solarium i kawiarnię.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie